Witam wszystkich odwiedzających moje Zabawy z nitką, i piękne dziewczęta i nadobne panie, szacowne starsze panie, a i panów jeśli tacy tu zaglądną.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Ojejej.......
 jak dawno mnie tu nie było . nawet przekonana byłam ze mojego bloga już skasowano.
Tak to bywa - obowiązki , problemy, praca i gnamy gdzieś dalej zapominając  o wszystkim i o złapaniu oddechu.
Pogoda jesienna , choć to grudzień. I to mi przypomina takich niewiele dni kiedy mogłam posiedzieć rankiem w domu i popracować w ciszy. Nieprawdopodobna  cisza- wszyscy mieszkańcy kamienicy wyszli w swoich sprawach , do pracy, do szkoły. Jak w piosence cichosza...
I nagle w tej ciszy bum!
to spadł kasztan , a zanim doleciał do trawnika uderzył o balkon i znowu bum!!!
Tak było we wrześniu i październiku, a potem w tej wielkiej ciszy słychać było jak spadają liście....
Teraz słychać tylko szuranie miotły dozorcy. I pomyśleć ,że  to wszystko przy ruchliwej alei w Krakowie, a na podwórzu naprawdę jest cisza.
I taka śmieszna wiewióreczka podbierała mi kasztany


sobota, 5 października 2013

Grześ idzie do żłobka

I nadszedł taki moment, że mały Grześ poszedł do żłobka. Oczywiście, formalności, dokumenty i na koniec wyprawka. I jak każdy żlobkowicz, przedszkolak czy uczeń dostał najważniejszy element wyprawki - worek na kapcie. Według wymogów, "placówek opiekuńczych" worek ma być podpisany.


Wymogi są spełnione; 1. worek jest
                                  2. worek jest podpisany.
Do worka wędrują kapcie , chusteczki do nosa i w kieszonkę mini-miś.

Domek - częśc druga

Letni czas poświeciłam na dokończenie mnóstwa porozpoczynanych prac. Same wiecie jak to jest. Coś zaczynamy, odkładamy bo coś innego do zrobienia bardziej pilnego, albo braknie w robótce nici lub jakiegoś elementu i cały impet i wena do danej pracy spowalnia, a czasem wręcz zanika. Praca leży i czeka na swój czas.
Jeśli pamiętacie to w części pierwszej domu zrobiłam tylko poduszki, a dopiero teraz dokończyłam zasłonkę.
Na podstawowej kratce naszyłam kieszenie z jeansu a na nich aplikacje. Okienko się otwiera i zwija jak roleta do plastikowych kółek


 Kieszonki
I wyhaftowany obrazek z ulubionym misiem mojego wnuczka Kubusiem Puchatkiem

Do całości wszyłam kolorowe tasiemki, aby przywiązać ściankę do drabinek łóżeczka.

 
Grześ ma teraz swój kącik.



Urodziny

Minęły kolejne moje urodziny. Jeden z moich kolegów po fachu, dżentelmeńsko zauważył, że panie mają zawsze 18 - ste urodziny. No, te trochę starsze to mają 18 -ste  + VAT. Ale nigdy więcej.

Dostałam wspaniały różany tort, córcia włożyła masę pracy i serca, masy różanej też nie żałowała;


 Tutaj już napoczęty. W środku tort  był z konfiturą z płatków różanych, a ta purpurowa różyczka, to od mojego maleńkiego wnusia.


I coś praktycznego, bardzo przydatnego - mata do przycinania tkanin do patchworków, z linią w centymetrach  i calach, z zaznaczonymi najróżniejszymi katami do ukosów. Teraz praca będzie łatwiejsza.


 I tak się złożyło różanie, w tym czasie dostałam jeszcze pudełko - z różami. Bardzo dziękuje.


wtorek, 20 sierpnia 2013

Kapelusze

Wracam pamięcią do ślubu mojego kolegi Filipa i Oli. W zaproszeniach był dopisek że mile widziane stroje stylizowane na lata 20 -dwudzieste. a więc przede wszystkim kapelusze.
Trochę popracowałam i zrobiłam dla siebie taki kapelusz;

 Kapelusz typu -budka, nisko nasuwany na czoło i przylegający do głowy.
Do tego uszyłam bluzkę z lejącej tkaniny - w kropeczki!- wiązana nisko nad kolanem. Pasowała do plisowanej spódniczki. I do tego różowe perełki. Wyszło całkiem.......
Wciąż czekam na pozwolenie opublikowania zdjęć ze ślubu, ale młodzi mają miesiąc miodowy i co innego im w głowach.

 Potem poprawiłam stary kapelusz. Przydał się w czasie upałów. I uszyłam sukienkę w kwiatki, przewiewną ale z niewielkim dekoltem i z maciupeńkimi rękawkami


Trochę drobiazgów

Skończyłam trochę tradycyjnych prac - na mały prezencik dla mojej siostry zakonnej Janiny. Osoba przezacna, wiekowa i tradycyjna, więc serwetki też bardzo tradycyjne.

szydełkowy bieżnik i cztery serwetki pod talerzyki.










 i bieżnik haftowany w różowe asterki
Zrolowane, związane wstążeczką czekają na spacer do klasztoru.

Warsztaty u stóp Wawelu

W każdą niedziele u stóp Wawelu, na przystani prowadzimy z przyjaciółką warsztaty dla dzieci i nie tylko. Czasem pracujemy razem, a czasem w pojedynkę . Tematem przewodnim są  krakowskie legendy i prace też powinny łączyć się z tematem bajki. Prace wykonywane sa w różnych technikach - od zwykłych kolorowanek do chociażby decoupage,u.
W ostatnia niedzielę legendą przewodnią były opowieści o Panu Twardowskim. Techniką decoupage,u  dzieci robiły pudełka na skarby po Panu Twardowskim i o dziwo! popularne było klejenie zakładek do książek.
Dzieci było dużo i nie miałam czasu zrobić zdjęć, ale obiecałam trzem moim pierwszym artystom zamieścić ich prace. Marcin, Kuba i Adrian z wielkim zapałem pracowali i naprawdę wykazali ogromną dozę cierpliwości i pomysłowości.






Zakładka z zaklętą królewną i w serduszka  w dwóch wersjach, a na dole pudełko jeszcze niezwiązane w ulubinych kolorach mamy - jak twierdził artysta.
Chłopcy, byliście wspaniali - Pozdrawiam.